"Bywały momenty kiedy nienawidziłam cie i za chwile kochałam. Nie zawsze patrzyłam pozytywnie na twoje zachowanie, ale zawsze je rozumiałam. Starałam sie byc tak wyrozumiała jak tylko mogę. Nie wypomniałam ci błędów,bo sama wiedziałam, że je popełniałam. Szanowałam twoje zdanie bardziej niz inne. Unikałam klotni, chowając swoja dumę. Milczałam, by nie sprawiać zawodu i przykrości. Były takie momenty kiedy byłam przy tobie pełna, kompletna, żywa. Mimo, że nie pokazywałam tej wdzięczności widziałam i docenialam kazdy gest. Wszystkie winy biorę na siebie, niech ci sie tak wydaje, ze biorę. Wiem gdzie popełniłam blad. Jednak nie mam sobie do zarzucenia obojętności czy braku milosci. Kochałam cie. Jak kocha sie slonce w piękny letni dzien. Wiele rzeczy probowalam naprawiac miedzy nami. Zdałam sobie w pewnym momencie sprawe “kurwa moze to nie nasz czas”. I wiesz co? Nie nasz. Kazdo z nas musi popracować nad soba. Jezeli jestesmy sobie przeznaczeni to sie spotkamy. Jestem gotowa to skreślić, zacząć cos nowego, ale nie zapomniec. Dzisiaj nie czuje do ciebie żalu. Właściwie nic nie czuje, a bynajmniej probuje mowic sobie, ze twoje imię nie wywołuje imię przyspieszonego tętna, ze to nic nie znaczyło i ze łatwo bedzie mi to skreślić. Nie bedzie. Bo ta milosc zawsze gdzies bedzie we mnie. Juz czas. Wyznać prawdę. Ciśnie mi sie na usta piekne “spierdalaj” a milcze. “Daj sobie wreszcie spokoj.” to ciagle powtarzam w głowie. Na pytanie gdzie teraz pojde, odpowiem ci, że nie wiem, przed siebie, ale z podniesiona głowa. Mam tylko nadzieje, że kiedys bedziesz miał odwagę spojrzeć mi w oczy po tym wszystkim. Życzę ci wszystkiego najlepszego, ale nie moge na ciebie juz patrzeć."
-

(via zyjee-cicho-krwawiac)

"

wystarczy się zaśmiać, zażartować albo dodać “XD”, żeby zamaskować jak nam źle, jak ciężko nam żyć

wiecznie się maskujemy, wiecznie

"
-

(via lunacja)

zanim-zasniesz:

““To wszystko wraca falami. Kiedy myślę, że już wszystko jest w porządku, nagle ni stąd ni zowąd czuję ucisk w klatce piersiowej. I choć powtarzam w myślach jak mantrę - to już za mną, idź naprzód. I tak po raz kolejny czuję jak rozpadam się na kawałki. W środku. Tak aby nikt nie widział. Aby nie widzieli jak bardzo tęsknię i że już nigdy nie będę kompletna. Bo raz popsuta rzecz, nigdy nie będzie taka jak przedtem.” - Autor nieznany”

(via panna---nikt)


Indy Theme by Safe As Milk